- Abonament czasowo niedostępny. - Usłyszałam w słuchawce.
- Niech to szlak!
- Spokojnie. Uspokój się i zjedz tą zupę. - Karola starała się mnie uspokoić.
A ja tylko westchnęłam i zaczęłam jeść. Jednak co chwila zerkałam na telefon leżący na stole.
Po posiłku Karolina poszła do swojego pokoju, gdyż przyszedł do niej jej chłopak Damian, a ja zabrałam się za umycie naczyń, bo nie chciałam zostawić po sobie bałaganu. Nagle usłyszałam dźwięk SMSa, szybko wytarłam ręce i wyjęłam telefon, odblokowałam go i odczytałam wiadomość od brata "Jestem na imprezie nie mogę gadać."
"No kurwa", zaklęłam w duchu. Bałam się, że znowu wróci do domu naćpany i będzie się awanturował. Przez głowę mi przeszło nawet, żeby może wsiąść w pociąg i pojechać do mojej rodzinnej miejscowości, ale z drugiej strony studia. Miałam mętlik w głowie. Bałam się, że kolejny raz któryś z moich rodziców wyląduje w szpitalu. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy bezsilności. Nic do niego nie docierało, że przesadza. Nie miałam pomysłu jak na niego wpłynąć. W końcu poszłam do swojej sypialni. Otworzyłam szafę, wyjęłam z niej walizkę i zaczęłam się pakować. Po pięciu minutach wywaliłam z niej jednak wszystko i rzuciłam się na łóżko. Po jakimś czasie zasnęłam. Około dwudziestej trzeciej obudził mnie telefon. Spojrzałam na niego. Numeru nie miałam zapisanego. Odebrałam nie pewnie.
-Dzień dobry, czy rozmawiam z panią Małgorzatą Mazur- usłyszałam w słuchawce.
-Tak, a kto mówi?
-Ja nazywam się Anna Reiter, dzwonię ze szpitala w Ostrołęce w sprawie pani rodziców- odparła, a mi się zrobiło gorąco.
-Co, co się stało?- wyjąkałam.
-Pani rodzice trafili do nas z poważnymi obrażeniami po pobiciu- powiedziała, a mi serce podeszło do gardła. Wiedziałam kto za tym stał. Byłam na siebie wściekła, że się nie spakowałam i nie wyruszyłam do domu tak, jak to było w pierwotnej wersji.
"Spakować rzeczy, wsiąść w pociąg nocny i jechać do domu" - Ta myśl pojawiła się w mojej głowie. Zerknęłam na zegar wiszący na ścianie dwudziesta trzecia czterdzieści. Szybko spakowałam walizkę, trochę się ogarnęłam i wyszłam z pokoju zamykając go na klucz. Ruszyłam a stronę schodów. Gdy nagle zaczepiła mnie Maryla.
- Gdzie się idziesz? Po co Ci ta walizka. - Wskazała na walizkę z motywem wieży Eifela.
- Wracam do domu. Moi rodzice są w szpitalu, młody za tym stoi. - Rzekłam.
- Ale ty nie możesz sama jechać. - Stwierdziła - Pojadę z tobą.
- Nawet o tym nie myśl. - Powiedziałam.
- Paweł jest niebezpieczny. - Dodałam i spuściłam wzrok.
*Wspomnienie*
Siedziałam w pokoju obstawiona książkami uczyłam się do matury. Nagle usłyszałam, krzyki z pokoju rodziców. Po cichu podeszłam do drzwi i delikatnie je otworzyłam robiąc sobie szparę, tak bym mogła obserwować wszystko
- Znowu jesteś naćpany! - Krzyknął mój tata.
- Spierdalaj! - Odpowiedział mój brat
- Magda zrób coś z nim. - Tata zwrócił się do mamy, która siedziała załamana przy stole. Kobieta wstała i podeszła do mojego brata.
- Dlaczego ty to robisz? - Spytała patrząc na niego.
- Bo to kocham. - Uderzył ją w twarz i ruszył w stronę pokoju w którym byłam.
Szybko usiadłam na łóżko udając, że się uczę. Drzwi się otworzyły, a ja wyprostowałam się przy ścianie i wyostrzyłam słuch i wzrok. Wszedł do pokoju usłyszałam głośne kroki lekko podniosłam głowę. Spojrzał na mnie.
- A ty jak zwykle w książkach. - Zakpił.
Westchnęłam tylko, wstałam i wyszłam z pokoju udając się na pokoju rodziców. Mama siedziała zapłakana, a tata ją przytulał.
Podeszłam do nich.
- Wszystko widziałam. - Oznajmiłam.
- Uderzył cię? - Spytał tata.
A ja zaprzeczyłam ruchem głowy. Mój brat wyszedł z pokoju i ruszył do drzwi.
_ Wychodzę na imprezę. - Oznajmił, a ja miałam ochotę do niego podejść i go okrzanić.
*Rzeczywistość*
- A jak coś Ci zrobi? - Spytała Maryla.
- Dam sobie radę.
- Uważaj na siebie. - Rzekła i mnie przytuliła.
- Będę. Powiedz dziewczynom, że wrócę i jeszcze wiesz komu. - Przytuliłam się do niej.
- Dobrze. - Rzekła.
- To pa. - Wyswobodziłam się z je objęć.
- Pa. - Rzekłam
*Godzinę później*
Siedziałam w pociągu, który jechał do mojej rodzinnej miejscowości. W uszach mam słuchawki, leci Paluch. Patrzę za okno. Boje się o rodziców. Co mnie spotka w domu? Czy przeżyją? Co mój brat na moją wizytę? W głowie mam mętlik. Pełno pytań bez odpowiedzi. W końcu ogarnia mnie senność i zasypiam...
Hej misie! Kolejne opko przed nami, tym razem pisane z tą panią -------> Blogerka1978 Dziękuje za pomoc. :*
Pytanka.
1. Czy Gosia dobrze zrobiła wyjeżdżając z Wrocławia do rodzinnej miejscowości?
2. Czy coś się wydarzy między nią, a jej bratem?
3. Czy rodzice Gosi przeżyją?
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Opko super takie gosiowe . czyli takie w twoim stylu dużo akcji czekam na kolejne opo i zapraszam do mnie na bloga pozdrawiam dark angel
OdpowiedzUsuń"Gosiowe" akcja będzie jej jeszcze więcej.
UsuńPozdrawiam.
Mała malinka.❤
No powiem szczerze że tego się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńMam pewne wątpliwości. Gosia chyba jednak sama nie powinnam wyjeżdżać. Gosia to silna babka i na pewno da sobie radę. Mam nadzieję że jej rodzice przeżyją
Pozdrawiam
Lubię zaskakiwać. 💪👑 Pozdrawiam.
UsuńMała malinka.❤
No powiem szczerze że tego się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńMam pewne wątpliwości. Gosia chyba jednak sama nie powinnam wyjeżdżać. Gosia to silna babka i na pewno da sobie radę. Mam nadzieję że jej rodzice przeżyją
Pozdrawiam