sobota, 12 sierpnia 2017

Miniaturka

Moją pierwszą miniaturkę na tym blogu chce zadedykować Aniołeczkowi. Dziękuje Ci za wsparcie i pomoc w trudnych chwilach, Jednakże nie zapominam o was dziewczyny was też kocham.

*Gosia*

Rak, chemioterapie, szpitale choroba, a na końcu wyrok śmierć. No właśnie też mi się tak. Kilka dni temu dowiedziałam się, że mam białaczkę. i pierwsze moje pytanie to "Co?" nie wierzyłam i nadal w to nie wierzę jednak to rzeczywistość. Miałam w głowie tysiące pytań. Dlaczego ja? Co ja takiego zrobiłam? Za co, życie tak mnie każe? Siedziałam na szpitalnym łóżku, a przy mnie siedziała Ala.
- Gosia zobaczysz, że się wszystko ułoży. - Odezwała się.
- Ala ja mam białaczkę to nie jest przeziębienie. - Rzekłam.
- Pamiętasz co zawsze powtarzasz? - Spojrzała na mnie.
- Że trzeba iść twardo do celu... - Zaczęłam.
- Gdzie dotrze niewielu. - Dokończyłam.
- Dokładnie. Muszę już lecieć. Pa. - Na pożegnanie przytuliliśmy się i Alicja wyszła z sali, a ja? Opadłam na szpitalne łóżko i zalałam się łzami. Tak znowu płakałam jak pięciolatka. Płakałam i pytałam w myślach Dlaczego kurwa ja?! Za to, że tyle pomagam ludziom? Czy za to, że jestem taka dobra?

*Eryk*

Szedłem szpitalnym korytarzem, w sumie to już się Leże tu już miesiąc, przyzwyczaiłem się, ale na mojej sali jest strasznie pusto, dziś się dowiedziałem, że leży ze mną jakaś dziewczyna. Wszedłem na salę i ujrzałem ją. Leżała na łóżku od ściany bo moje było na środku. Brązowe włosy z tym czymś no kurcze jak to się nazywa ombre. O właśnie ombre! Jednak co rzuciło mi się w oczy to jej oczy, takie niebieskie i pełne żalu. Jej twarz była smutna i przygaszona.
- Cześć. - Przywitałem się.
- Hej. - Odparła.
- Eryk jestem. - Przedstawiłem się.
- Gosia. - Odparła.
- Ładnie. - Rzekłem.
- Dziękuje. - Kąciki jej ust uniosły się.
- Rak? - Zapytała.
- Tak, mam raka trzustki. - Odparłem.
- Przepraszam nie powinnam pytać. - Rzekła.
- Daj spokój nic się nie stało, a ciebie co tu przywiało? - Spojrzałem na nią.
- Nieprzewidywalny zbieg zdarzeń i okoliczności zwany potocznie życiem. - Odpowiedziała.
- A tak w prostych żołnierskich słowach? - Zapytałem.
- Mam białaczkę. - Odparła.
- No to nie ciekawie. - Odparłem.
- No co ty nie powiesz. - Powiedziała z wyczuwalną ironią.
- Emm.
- Pójdę się przejść. - Wstała z łóżka i wyszła, a ja położyłem się na swoje łóżko.

[...]
*Maryla*

Wiedziałam, że z dziewczynami muszę coś zrobić by Gosia wyzdrowiała. Bez niej jest tak smutno i pusto, to ona nadaje pozytywnej energii. Bez niej nie jest to samo.
- Jak Gosia? - Spytała Patrycja.
- Jak ma być? Ledwo się psychicznie trzyma. - Odparła Alicja.
- No kurwa! Musimy znaleźć dawcę szpiku. - Tym razem głos zabrała Karolina
- Masz racje. Można zrobić ulotki. - Zaproponowała Justyna, a wszyscy wzięliśmy się do roboty. Po godzinie ulotki były gotowe.
Wspólnie poszliśmy je rozdawać.
- Myślicie, że Gosia da radę? - Spytała Justyna.
- Da radę jest twarda. - Odparłam.
- Martwię się o nią. - Rzekła Karola.
- Ja też. - Odpowiedziałam wieszając ulotkę.
- Dziewczyny, nie możemy pokazać Gosi, że się boimy, bo i ona się będzie jeszcze gorzej bać. - Głos zabrała rudowłosa Alicja.
- Masz raje. - Przyznaliśmy jej racje.
- Ej, a może pójdziemy do niej w odwiedziny? - Zapytała Patrycja.
- I kupmy jej misia, bo je kocha. - Zaproponowała Ala.
- Świetny pomysł.

[...}
*Gosia*

Postanowiłam wyjść do parku przy szpitalu, jednak szybko tego pożałowałam, bo spotkałam Sebastiana. "No przecież bo mało mi problemów." - Pomyślałam.
- Cześć kwiatuszku. - Przywitał się.
Boże czy ten debil w końcu przestanie do mnie się odzywać? Już nie pamięta co mi zrobi? Zaniki pamięci ma? Czy jest debilem? Chyba to drugie.
- Nie przywitasz się ze mną skarbie? - Zbliżył się do mnie.
- A której pięści mam użyć, żeby Ci przyjebać na powitanie? - Zapytałam.
- A tak naprawdę mnie pragniesz. - Uniósł brew robiąc minę idioty.
Tak bardzo w jego stylu.
- Dobra weź skończ. - Odparłam.
- Odwołaj to! - Wrzasnął.
- Spierdalaj, bez mózgowa amebo. - Odwróciłam się i ruszyłam przed siebie. Nie trwało to długo bo poczułam uderzenie w tył głowy i ciemność.
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Tynk odchodził od ścian, beton zamiast podłogi, okno zakratowane i mała żarówka rozjaśnia mrok. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę, nie ustąpiły. Zamknięte, Zrezygnowana usiadłam przy ścianie. Podkulając nogi.

*W tym samym czasie*
*Eryk*

Może to dziwne, ale się martwię o Gosię. Nie ma jej już od 3 godzin, chociaż może nie potrzebnie się martwię i zaraz wróci. Fakt, poznałem tylko jej imię, ale jest śliczna! Nie Eryk stop! Nie zakochuj się! Nie pamiętasz jak było z Amelią? Zerwała z Tobą bo poznała innego. W pewnej chwili na sale weszła grupa dziewczyn.
- Ej gdzie Gosia? - Jedna z nich zwróciła się do nich.
- Zostawiła portfel, telefon i słuchawki, a ona bez tego się nie rusza. - Rzekła druga.
- Przepraszam, nie wiesz gdzie jest dziewczyna z tego łóżka? - Zapytała mnie jedna z nich.
- Wyszła gdzieś trzy godziny temu. - Odparłem.
- Co trzy godziny?! A mówiła coś?
- Tylko, że idzie się przejść. - Rzekłem. A one szybko wyszły z sali.

[***]
*Gosia*

Cholera krew, mi leci z nosa! No tak nam białaczkę, ale akurat teraz. Usiadłam tak by krew spływała na beton. A w pomieszczeniu pojawił się jakiś chłopak. Był szatynem o ciemnych oczach.
- Co jest? - Zapytał z ruskim akcentem.
- A nie widać? Krew mi z nosa leci. - Odparłam lekko zła.
- Co mam zrobić? - Był lekko spanikowany.
- Przynieś kompres z czegoś zimnego tylko owiń o ręcznikiem i jakoś miskę, no i chusteczki. - Rzekłam, a on szybko wyszedł i po chwili wrócił z rzeczami i mi je podał. Spojrzałam mu w oczy, były pełne nie pewności. Postanowiłam pociągnąć go za język.
- Jak masz na imię? - Spytałam.
- Dima. - Przedstawił się.
- Oryginalne nie powiem. - Stwierdziłam.
- Być może.
- A gdzie... - Miałam zapytać o tego debila, ale się zjawił.
- Dima, do cholery, co wy tu robicie? - Syknął na niego.
- Ja nic. - Wyrzucił ręce w górę.
- Czy ty... Dotykałeś jej. - podszedł do niego, a on zaczął zaprzeczać.
- Szefie ja jej nie tknąłem. - Odparł spanikowany.
Zaraz co "szefie" Czy to są kurwa jakieś jaja? Marny żart, bo jeśli tak to nie śmieszny.
- Słuchaj... - Chwycił go za bluzkę i przycisnął do ściany. - Nie masz prawa jej tknąć, nikt nie może dotknąć mojego kwiatuszka. - Rzekł wściekły.
- Nie tknąłem jej. - Dima dalej upierał się przy swoim.
Krew nie przestawała lecieć, a na moich rękach pojawiły się siniaki. Postanowiłam przerwać im tą kłótnie na poziomie przedszkola.
_ Przepraszam! Czy ktoś może przy nieść mi nowy kompres, albo zawieść do szpitala?! - Krzyknęłam, a ich wzrok zwrócił się na mnie.
- Co Ci jest? - Zapytał Sebastian.
- Mam białaczkę, a teraz ktoś goni po kompres. - Dima wyszedł
- Ale jak białaczkę? Kłamiesz. - Powiedział Sebastian.
- Kurwa typie, leci mi krew, jestem słaba i ma siniaki na rękach połącz fakty! - Wrzasnęłam i zemdlałam.

[***]
*Karolina*

Chodziłam bezczynnie po pokoju.
- Kochanie uspokój się. - Zwrócił się do mnie Damian - mój chłopak.
- Ale ja się martwię. - Usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach.
- Gosia to silna dziewczyna, da radę. Właściwie to jak się poznaliście? - Zapytał siadając obok.
- Na facebooku do mnie napisała. Zaczęliśmy pisać i okazała się bardzo spoko i pozytywną osobą. - Odrzekłam. - Miała problemy, cięła się, ale gdy pisałam, że jestem smutna, rzucała swoje problemy i słuchała mnie. - Dokończyłam i się rozpłakałam. Mój chłopak mnie przytulił. Nagle odezwał się mój telefon. Szybko zerknęłam na wyświetlacz gdzie był napis "Patrycja", Odebrałam.
- Halo.
- Cześć Karola, Przyjedź do szpitala na Piłsudskiego. - Powiedziała.
- Okej, zaraz będę. - Powiedziałam i się rozłączyłam.
- Jadę do szpitala. - Rzekłam.
- Poczekaj jadę z tobą. - Odezwał się Damian i udaliśmy się we Wspomniane miejsce.

*Alicja*

Siedziałyśmy na szpitalnym korytarzu i czekaliśmy na Karolinę. W końcu się zjawiła.
- Jestem. - Oznajmiła.
- No to mów Patrycja. - Powiedziała Justyna.
- Gosia się znalazła. - Odpowiedziała Pati.
- Gdzie była? - Spytałam.
- Znaleźli ją pod szpitalem i jest na tej sali. - Odparła Patrycja.
- Wchodzimy. - Powiedziała Justyna i żwawo weszła do sali, a my za nić.
Jen widok był straszny. Gosia spała na łóżku. blada z siniakami i jakimiś kabelkami przyczepionymi do niej. Chłopak który leżał na łóżku obok był w nią wpatrzony.
- Gosia. - Odezwała się Partycja.
- Cicho obudzisz ją. - Skarcił ją. - Niech odpoczywa, aniołek. - Powiedział.
- Możemy porozmawiać na korytarzu? - Zapytała Karola.
-Tak. - Odparł i wyszliśmy.
- Dawno ją przywieźli? - Zapytała Patrycja.
- Jakieś pół godziny temu. - Odparł.
- A coś więcej wiesz? - Zapytałam.
- Tylko, że znaleźli ją nie przytomną pod szpitalem. - Odrzekł.
- A czemu powiedziałeś na nią "Aniołek"? - Zapytałam.
- Tak jakoś. Muszę iść. Cześć. - Powiedział i wszedł do sali.
- To co robimy? - Spytała Justyna.
- Proponuje jechać do siebie i jutro do niej przyjechać, niech odpocznie. I tego misia jej kupimy. - Rzekłam, a reszta przytaknęła. Pożegnałyśmy się i pojechaliśmy do siebie.

*Patrycja*

Pojechałam do swojego mieszkania i od razu położyłam się spać, byłam zmęczona, cholernie bałam się o Gosię, z resztą jak i reszta. Długo o tym myślałam, aż w końcu zasnęłam. Obudził mnie mój budzik, "Ahh, znowu nie wyłączyłam tego draństwa." - Pomyślałam, po czym wyciągnęłam swoją prawicę i wyłączyłam urządzenie. Po czym wygramoliłam się spod mojej pudrowo różowej kołdry. Za wędrowałam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie, potem się przebrałam, zrobiłam poranną toaletę, uczesałam włosy, zrobiłam makijaż. Zadzwoniłam do dziewczyn i umówiliśmy się pod galerią Dominikańską. Kiedy wszystkie byłyśmy w umówionym miejscu poszliśmy kupić Małgosi misia i breloczek puszek. Później pojechaliśmy do szpitala i weszliśmy na salę Gosi, Widać było, że się ucieszyła.
- Hej Gosia. - Powiedzieliśmy nie mal, że chórem.
- Dziewczyny. - Pisnęła i nas przytuliła.
- Jak się czujesz? - Zapytała Ala.
- Jakoś się trzymam. - Odrzekła i spojrzała za okno.
- Musisz iść na policję. - Rzekła Karolina.
- Byli już tu i mnie przesłuchiwali. - Odrzekła Gosia.
- No i zawsze coś.
- Ale ja się boję. Jeszcze go nie złapali. - Odrzekła ze łzami w oczach.
- Będzie dobrze. - Powiedziałam i ją przytuliłam.
- Dziękuje wam. - Odparła.
- Przestań, przecież przyjaciółki od tego są. - Powiedziała Maryla.
- Dziękuje, jeszcze raz. W ogóle ten chłopak z łóżka obok, Eryk też jest spoko.

*2 lata później*
*Justyna*

Gosia po półtorej roku walki z białaczką pokonała chorobę, jest zaręczona z Erykiem. Karolina i Damian mają dwu miesięczną córeczkę Agatkę, Alicja i Wojtek planują wziąć ślub. Patrycja ma chłopaka Nikodema. Maryla i Emil są zaręczeni i oczekują syna bo Maryla jest w piątym miesiącu ciąży, planują dać mu na imię Adaś. A ja, mam chłopaka Kubę.


Tak, właśnie skończyłam miniaturkę. Jestem z siebie dumna.
Co sądzicie?
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥

5 komentarzy:

  1. Super opo tylko czemu takie smutne ??

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww cudeńko ❤
    Cieszę się, że nie uśmierciłaś siebie, bo życie bez ciebie to nie życie.
    Niektóre wątki doprowadzały do łez.
    Jeszcze raz cudne i wspaniale.
    Kocham cię robaczku ❤
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow,no powiem Ci cudo... Tylko dlaczego akurat białaczke? Kochama ty aż sie prosisz o nią,wiec cieplutko sie owijać ciuszkami,jeść zdrowo i nigdy mi nie mówić w realu że chorujesz bo chyba bym sie załamała...
    Pozdrawiam i życzę weny
    A no i zapraszam wszystkich do mnie i do Molly... Nowe opowiadanko czeka <3
    Princess-s

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć.
    Na twojego bloga weszłam całkiem przypadkiem. Niesamowite jest to jakimi zaufaniem dzrzysz przyjaciół. Sytułacja w tej miniaturce jest przykra a zarazem piękne jest to jak one reagują na tą straszną wiadomosć i staraja się pomagać Gosi w trudnej życiowej sytułacj i martwią się o nią. A w tle każdej dziewczyny jest bezgraniczna miłość. Życzysz im by miały jak najlepsze życie.
    A ja tobie.I chociaż cię nie znam po przeczytaniu tych kilku rozdziałów mogę stwierdzisz że jesteś porządną dziewczyną.
    Wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń

1.6

- Pati! - Rzuciłam się na szyje dziewczyny. I prawie ją przewróciłam. - Hej Gosia. - Przytulia mnie. - Wchodź. - Zaprosiłam ją do środka. ...