Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Postanowiłam, że pójdę w moje ulubione miejsce w mieście czyli pod most. Ruszyłam w tamtym kierunku i chyba po dwudziestu minutach byłam na miejscu. Usiadłam na ogromnym kamieniu i zaczęłam patrzeć gdzieś w dal.
- Gosia ty tu? - Usłyszałam męski głos, odwróciłam się i zobaczyłam Mateusza. Mojego kumpla z liceum. On chodził ze mną do klasy. Mimo tego, że zajmował się nielegalnymi interesami do gadywaliśmy się.
- Hej Mat. - Rzekłam.
- A ty nie powinnaś być we Wrocławiu? - Spytał Mateusz.
- Moi rodzice zostali pobici i są w szpitalu. Wszystko przez mojego brata. - Odpowiedziałam.
- Nadal ćpa? - Spytał Mateusz.
- Tak, ale mam sprawę...
- Wal.
- Postrzelił byś go, zapłacę ci. - Rzekłam.
- Ile? - Zapytał.
- Pięć tysięcy. - Odparłam.
- Zastanowię się. - Rzekł.
- Dzięki idę nara.
- Nara.
Postanowiłam puść jeszcze na jakieś zakupy. Po trzech godzinach wróciłam do domu. Otworzyłam drzwi z klucza i weszłam do środka. Z mojego pokoju usłyszałam hałas. "Oho znowu jego kumple są tu." - Pomyślałam i zaczęłam wykładać produkty na stół. Nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Ale ty masz boskie ciało. - To był Marcin jeden z kumpli mojego brata.
- Weź te łapy. - Syknęłam.
Marcin zaczął wpychać mi ręce pod bluzkę. Szybko go odetchnęłam i pobiegłam do łazienki. Gdzie zamknęłam się od środka. Wyjęłam telefon i zobaczyłam dziesięć nieodebranych połączeń od Karoliny, osiem od Maryli i po pięć od Ali i Justyny
Już miałam dzwonić do Karoliny, ale ujrzałam, że dzwoni do mnie Mat. Odebrałam bez zastanowienia.
-Zdecydowałem się, zrobię to. Proponuję dwa tysie przed robotą i resztę po. Co ty na to?- powiedział.
-To gdzie i kiedy chcesz hajsy?
-Potem ci wyśle SMS-a, bo teraz muszę kończyć- odparł i się rozłączył. Ja wykręciłam numer do Karoli. -No nareszcie- usłyszałam w słuchawce- Pragnę cię powiadomić, że jedziemy tam do ciebie.
-Że co?! Ale nie możecie tutaj przyjechać.
-Nie ma żadnego ale. Już jesteśmy w pociągu Gośka. Za jakąś godzinę powinnyśmy być- oznajmiła moja przyjaciółka. "No zajebiście"- pomyślałam. Mój brat z domu zrobił melinę, a moje przyjaciółki tutaj jadą. Nagle usłyszałam wycie syren a zaraz potem huk.
-Gosia, co się tam dzieje?- zapytała Ala.
-Pogadamy jak przyjedziecie. Teraz muszę kończyć- rozłączyłam się i postanowiłam wyjść z łazienki.
Wyszłam i jedyne co zobaczyłam to mnóstwo dymu i strażaków gaszących pożar.
- Niech pani stad wyjdzie. - Usłyszałam męski głos i zanim zdążyłam zaprotestować, ktoś chwycił mnie za nadgarstek i wyciągnął z domu.
- Czy ktoś może mi wyjaśnić co tu się dzieje? - Spytałam.
- Wracałam z zakupów i zobaczyłam dym który się wydobywał z okna. - Powiedziała pani Ewa moja sąsiadka.
- A co z moim bratem i jego kolegami? - Spytałam.
- Widziałam jak gdzieś szli. - Odezwał się pan Andrzej.
- Boże to jest jak zły sen.
Po chwili strażacy wyszli z mojego domu.
- Sytuacja opanowana. - Rzekł jeden z nich.
- Dziękuje. - Rzekłam.
- Strażacy pojechali, a grupka widzów się rozeszła.
Ja natomiast dostałam SMS-a od Mata. "Kasa za czterdzieści pięć minut na naszym miejscu."
Zabrałam torebkę i poszłam do banku wypłacić pieniądze, a potem w ustalone miejsce, gdzie był już Mat.
- Masz? - Spytał Mateusz.
- Mam. - Już miałam dać mu kopertę, ale usłyszałam głos Karoliny.
- Uciekaj. - Szepnęłam do Mateusza, a sama schowałam pieniądze.
Po chwili dziewczyny Damian i Emil byli przede mną.
- Hej. - Przywitałam się.
- Gośka co ty robisz? - Spytała Karolina.
- Ale o co ci chodzi? - Starałam się grać zaskoczoną
- O to, ze widzieliśmy wszystko. - Rzekła Maryla.
- A co ja mam innego zrobić?!
- Może iść na policje. Gosia studiujesz prawo i chcesz to zjebać. - Karolina złapała mnie za ramiona i potrzasnęła. Chyba się obudziłam bo pomysł z postrzałem wydał mi się głupi.
- Dobra chodźcie do kawiarni niedaleko. Pogadamy na spokojnie. - Rzekłam, a oni mi przytakneli.
*Dziesięć minut później*
- Nie musieliście przyjeżdżać. - Powiedziałam.
- Musieliśmy. - Rzekła Ala.
- Już byś się wpakowała w kłopoty. - Dodała Justyna.
- Bywa.
- Żadne "Bywa" Gosia wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć, ale nie rób takich rzeczy. - Blondynka zamknęła mnie w żelaznym uścisku. A juz po chwili reszta dziewczyn dołączyła.
- Dziękuje. - Rzekłam.
- Macie już hotel? - Spytałam.
- Nie.
- Cholera. A dobra zamieszkacie u mnie. - Rzekłam. Choć nie wiedziałam czy to dobry pomysł...
No cześć słonka! Sobota i kolejne opowiadanko.
Pytanka
1. Czy to dobry pomysł, żeby przyjaciele Gosi u niej zamieszkali?
2. Czy brat Gosi stanie się dla nich zagrożeniem?
Tego wszystkiego dowiecie się niebawem.
A i jeszcze jedno pamiętaj
Komentujesz = Motywujesz. :*
Pozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Super opowiadanko jak zwykle czekam na kolejne :)
OdpowiedzUsuńDziękuje!
UsuńPozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Opko super
OdpowiedzUsuńMan nadzieje ze Gosi brat im nic nie zrobi
Pozdrawiam
Haha zobaczymy *.* dziękuje
UsuńPozdrawiam.
Mała malinka. ♥
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń